| Prawo jazdy bliżej domu |
|
Poselski projekt zmian w ustawie o ruchu drogowym, Dla tysięcy przyszłych adeptów nauki jazdy to ogromne ułatwienie. Pomysł próbują storpedować egzaminatorzy i wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego. Projekt trafił właśnie do Sejmowej Komisji Infrastruktury. – Nie trzeba się nad nim pastwić – mówi poseł Zbigniew Rynasiewicz, szef komisji. – Ma poparcie Ministerstwa Infrastruktury. Przed wakacjami może być przegłosowany. Zmiany weszłyby od nowego roku. Posłowie Platformy Obywatelskiej zaproponowali, aby egzaminy na prawo jazdy odbywały się też w miastach bez praw powiatu, w których rządzi prezydent. W filiach istniejących już WORD-ów można byłoby zdawać na prawo jazdy kat. A i B. O tym, gdzie powstaną filie, decydowałyby sejmiki wojewódzkie. – Koszty związane z pozyskaniem terenu, budynków, dodatkowych aut i egzaminatorów byłyby dość znaczne, stąd liczylibyśmy na pomoc samorządów – mówi Jacek Grabarski z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. W Łódzkiem w grę wchodzi siedem miast prezydenckich. Najczęściej mówi się o Pabianicach, gdzie samorząd lobbuje za własnym ośrodkiem egzaminowania, i Kutno, którego mieszkańcy mają daleko do ośrodków w woj. łódzkim i jeżdżą do Płocka albo Konina. – Jestem zachwycony, to byłoby duże ułatwienie dla naszych kursantów – mówi Patryk Olejniczak, właściciel auto szkoły w Kutnie. Kciuki trzymają też kursanci. – Kiedy zdawałam na prawko, w styczniu dziesięć razy jeździłam do Płocka – mówi Milena Śmiałek, już szczęśliwa posiadaczka prawa jazdy. – To uciążliwe, szczególnie dla osób pracujących. Propozycje zmian popiera też Ogólnopolskie Stowarzyszenie Zawodowych Kierowców z Piotrkowa, zwracając uwagę na to, że elki korkują miasta, gdzie znajdują się WORD-y. Dodatkowe punkty egzaminowania rozładowałyby ruch. Negatywne stanowisko przesłało tymczasem do Sejmu RP Krajowe Stowarzyszenie Egzaminatorów Kandydatów na Kierowców. – To obniży poziom wyszkolenia – uzasadnia Henryk Radomski, prezes stowarzyszenia. – Większość miast prezydenckich ma ubogą infrastrukturę drogową, a kursanci tam będą chcieli zdawać, bo będzie łatwiej. Zdruzgotani są też szefowie ośrodków ruchu drogowego w Łódzkiem. – Niż demograficzny i kryzys powodują, że drastycznie spada liczba zdających – podkreśla Zbigniew Skowroński, dyrektor WORD w Łodzi. – W styczniu mieliśmy o połowę mniej klientów. Już teraz działamy na granicy opłacalności. Skowroński dodaje, że zmiany miały sens jeszcze w zeszłym roku, kiedy na egzamin czekało się dwa miesiące. Teraz można zapisać się z dnia na dzień. – Prawo jazdy nie powinno być luksusem, a obywatel powinien zdawać na nie możliwie najbliżej swego miejsca zamieszkania – odpowiada posłanka PO z okręgu łódzkiego Hanna Zdanowska, współautor-ka projektu nowelizacji ustawy.
|
![]() |
|